Nikt nie przerywa go trzaśnięciem zamykanych drzwi.
Nikt nie wyłącza budzika,
Bo też wczoraj nikt go nie nastawił
Nie ma komu kogo ubrać
Nie ma komu kogo nakarmić
Pomóc, przestawić,
Gdzieś odsuwa się tylko martwe przedmioty.
Kurz cicho wiruje w powietrzu.
Na chwilę się nie pamięta,
Że wczoraj się istniało.
Że istnieje się samotnie już od kilku dni.
I tylko zaschnięte łzy na policzkach o tym przypominają.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz