jak szkło
kruchy
na bezdechu
unoszący się
jak prąd
rażący
dźwiękiem
w bezdźwięku
ogłuszający
dławi się
niemym krzykiem
składa uśmiech
niesięgający mu
do oczu
rzuca wszystkim
co wpadnie mu
do rąk
suchych
oczu
we łzach
jak lód
bez wnętrza
nie stawia oporu
nie walczy
słucha
bez definicji
zawieszony między
spokojem a
rozpaczą.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz